środa, 27 listopada 2013

Rozdział 4

*Oczami Julki*
          Obudziło mnie coś, a raczej ktoś, kto zabrał mi poduszkę spod mojej głowy. Była nią Iza. To jej ramię było moją 'poduszką'.
-Iza..? Śpisz jeszcze...? Powiedziałam zaspanym głosem.
-Eeeehhmm.... Nie, od jakieś pół minuty..
-Aaa... spoko...-Powiedziałam. Nagle ożyłam.-IZA..! PAMIĘTASZ GDZIE DZISIAJ IDZIEMY?!
-Yyyyy.... AAAAA TAK, BĘDZIE SUPER..!- Przyjaciółka też od razu szerzej otworzyła oczy.
-Która?
-10:14
-A przestawiałyśmy zegarki?
-Nie.. czyli 9:14, haha.
-Po śniadaniu obczaimy jakieś porządne Centrum Handlowe. Mam zamiar się ubrać w jakieś nowe, zajebiste, brytyjskie ciuszki, haha.
-Ummmm... Ja też. A o której chłopaki po nas przyjadą?
-o 18. Czyli w domku musimy być nie później niż o 16:30.
Zjadłyśmy śniadanie. Potem ubrałam się w to, umyłam i wykonałam inny poranne czynności. Gdy byłam gotowa poczekałam jeszcze chwilę na Izkę, i mogłyśmy iść. Wzięłam kluczyki od naszego nowego, cudownego autka. Oczywiście kłóciłyśmy się, która będzie prowadziła, jakieś 10 minut. Umówiłyśmy się, że moja BFF będzie prowadziła w jedną stronę, a ja w drugą. Po około pół godziny dojechałyśmy do wielkiego, ba, ogromnego Centrum Handlowego. Był jak 3 nasze, polskie. Łaziłyśmy rzeczywiście długo, bo około 5 i pół godziny. Ale za to obeszłyśmy wszystkie sklepy, łącznie z KFC. Kupiłyśmy wszystko, co nam się podobało. Taki kilkugodzinowy wypad kosztował nas 3 tysie. Ale- żeby nie było- na bardzo ważny cel.
Wróciłyśmy do domu, oczywiście ja prowadziłam. Była, jak przewidywałyśmy koło w pół do piątej. Ubrałyśmy się w nowe ciuchy; ja w to, a Izka w to. Ale nie od razu się ubrałyśmy, nieeeeee. Musiałyśmy w międzyczasie się o coś pokłócić, pogodzić za 3 minuty, znowu pokłócić, znowu pogodzić, iść coś zjeść, zbić szklankę, walnąć się głową o ścianę, znaleźć i wyjąć kilka rzeczy z walizek, wziąć prysznic, umyć głowę... Długoby wymieniać. Ale jakoś za 5 siedemnasta byłyśmy gotowe.
Kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, mało co się nie wyglebałam twarzą o podłogę biegnąc, by otworzyć. Iza pobiegła za mną, i otworzyłyśmy drzwi gościom.
-Dzień Doo... Woooow, śliczne jesteście.- Powiedział Harry. Był zachwycony, a my się zarumieniłyśmy.
-Dziękujęmy... Ty też.- uśmiechnęła się przyjaciółka.
-Cześć ślicznotki. Pięknie wyglądacie.- Powiedział Zayn, który dopiero teraz doszedł do Hazzy.
-Hejka, wchodźcie.- Zaprosiłyśmy ich.
-To wy chodźcie do nas.- Harry.
-Oki.
Otworzyli na drzwi do samochodu jak Dżentelmeni. Kiedy byli jeszcze na zewnątrz, a my w środku, Iza powiedziała do mnie, tak po cichu:
-Ale z nas farciary.
-Ooooo tak.- Zaśmiałam się przytakując.

-To co dziewczyny jedziemy?
-Oczywiście.
Podjechałyśmy pod wielką willę. Harry z Zayn'em wysiedli, otworzyli nam drzwi, najpierw od samochodu, potem od domu.
-Zapraszamy.-Powiedzieli równo, gestem ręki zapraszając nas do środka.
Weszłyśmy przez korytarz do ślicznego, wielkiego salonu. Przy ławie siedzieli Niall, Louis i Liam, dyskutując o czymś, chyba o meczach.
-Ejjj, mieliście nie zaczynać bez nas!- Wkurzył się Hazza.
-Oooo to wy już jesteście..! Siemaneczko dziewczyny!- Powiedział blondyn wstając i idąc ku nam.-Rzeczywiście jesteście takie piękne jak nam chłopaki opowiadali!-Powiedział obejmując najpierw mnie, potem Izę. Loczek z Zaynem chyba się lekko zaczerwieni. To było takie słodkie..
-Cześć!!-Powiedziałyśmy równocześnie.
Za chwilę doszli jeszcze Lou i Li, przywitali się z nami, przedstawiliśmy się sobie, to znaczy my przedstawiałyśmy, bo znałyśmy przecież 1D.
-To co, zaczynamy imprezkę?-Zaśmiał się Louis.
-Okej!- Powiedziałam śmiejąc się z jego głupiej miny.
-To idę po piwka, hehe.-Powiedział Niall i poszedł do kuchni. Za chwilę wrócił z całą skrzynką butelek.
-Hahaha no to widzę, że grubo będzie, hahaha.- Wszyscy wybuchnęli śmiechem po moim żarcie.
Każdy wziął sobie wysoką szklankę, specjalną na piwo, i Zayn wlał każdemu zawartość butelki.
Gadaliśmy długo. O nas, o chłopakach, o ich karierze, o naszym 'szczęśliwym trafie' , o życiu, itd. Kiedy wszyscy byli już po 2 piwkach, oprócz Liama, który pił Coca-Colę z lodem, dopiero się zaczęło. Było coraz weselej. Liam o jakiś czas ganiał pijanych chłopców po domu, bo albo Niall skakał ze stołu, bo udawał orła, albo Zayn stwierdził, że kwiatki nie mogą tylko pić, ale i muszą jeść, więc zaczął pukać w kwiatka kanapką, i krzyczał na niego, żeby ją zjadł, bo jak nie to pójdzie to zgłosić odpowiednim władzom, mówiąc, że to anorektyk. Jeszcze Louis z Harry'm wzięli kartki, zrobili z nich kulki, uparcie wierząc, że to samoloty. Następnie zaczęli 'grać' w Baseball'a mopem i jabłkiem, i udałoby im się to, gdyby nie Liam stanął przy Hazzie z mopem i nie złapał jabłka rzuconego przez Lou. A my nie zrobiłyśmy nic głupiego. Chyba..
'Spotkanie' zakończyło się ostatecznie koło 23:30, kiedy Zayn narąbany zasnął na stole, a Louis nie wyrżnął na schodach i stwierdził, że mu tak wygodnie. Pozostali Jakimś Cudem doczłapali się do swoich pokoi. Liam miał nas odwieźć do domu, ale zaproponował, żebyśmy zostały na noc. Nie byłyśmy aż tak pijane, bo wypiłyśmy bodajże po jednym piwku + jedno na spółę. Bez wahania się zgodziłyśmy. Zaprowadził nas do pokoju, w którym miałyśmy spać. Nie miałyśmy z tym problemu - Zasnęłyśmy prawie od razu.

środa, 13 listopada 2013

W pogoni za marzeniami Rozdział 3


czytasz~komentujesz :D
 

Wysiadłyśmy z samolotu i czym prędzej pobiegłyśmy do taksówki . Izka za wszelką cene chciała pojechać po nowe auto . Zgodziłam się i powie
działyśmy że chcemy kupić auto , a dokładnie Fiata i że nie wiemy co gdzie jest i pan nas tam zawół .Nasz droga do salonu trwała krótko .Wybiegłyśmy z samochodu jak poparzone i poprosiłam żeby Taxi na chwile zostało ,a my w tym czasie spoczyłyśmy do salonu .Pozwoliłam wybrać Izce auto ,a ja mogłam usiąśći popatrzeć na tych zabieganych ludzi szukających samochodów . Po pięciu minutach usłyszałam jak Iza mnie woła.
- JULKA znalazłam !!-Zawołała podekscytowana Iza.
Podbiegłam do niej i moim oczom ukazał się nasz nowy samochód .Zaniemówiłam . Jest przepiękny, Izka ma gust. Przyglądałam się aucie, bez żadnych ruchów, słów.
- I jak podoba się ?-Zapytała.
- Tak. Jest prześliczny. To co kupujemy ?
- No oczywiście !
                                                                * oczami Izy *
Kupiłyśmy nasze auto i dzięki temu że mam GPS w telefonie byłyśmy w drodze do Tesco. Nie odzywałyśmy się do siebie i tak powstała niezręczna cisza , chciałam to zmienić .
- Jula, może pojedziemy kiedys na koncert 1D ?
- Jak na razie nie możemy. Mamy za wiele spraw na głowie .
- A na przykład jakich ?
- No takich że trzeba najpierw znać okolice, znaleźć prace... - przerwałam jej
- Prace .... Po co na razie mamy wystarczająco kasy
-Ale za jakiś czas skończy się nam i będziemy musiały czymś płacić. Musimy znaleźć pracę.
- Haha chyba ty ... ja jak na razie nie szukam roboty. Mam pomysł -ty będziesz pracować ale jak wrócisz to obiadek będzie już ugotowany .
- Mniam.... kusząca propozycja, a  zwłaszcza że ty tak dobrze gotujesz ....
- Ej Jula ... ziemia do Juli , obudź się z tych snów.
- Ok. Ale będziesz gotować ?
- No oczywiście!  To tutaj . Już jesteśmy.
Przyjechałyśmy do Tesco. Miałam już wjeżdżać na miejsce blisko wejścia ... lecz ktoś był  szybszy.  W tamtym samochodzie było dwóch chłopaków... Ktoś stał obok ich wozu, i chyba krzyczał... yyy... Gdzie jest Jula..?!
                                                      * oczani Zayna*
Przyjechałem z Hazzą do Tesco bo oczywiście Niall musiał zeżreć całą zawartość lodówki... Zaparkowałem na jednym z wolnych miejsc . Zauważyłem że jakieś dziewczyny chciały zaparkować właśnie na to miejsce. Nagle jedna z nich wysiadła. Ale byłem zajęty rozmową z Harry'm, który siedziała na miejscu pasażera.
 HEJ! my byłyśmy tu pierwsze ! Może zaparkujesz sobie gdzie indziej ?!-Co?-Zdezorientowany odwróciłem głowę do otwartej szyby. Blondynka, która wysiadła wcześniej z jednego z aut stała przy szybie kierowcy i wydzierała się na mnie.
-yyy.. Zayn...Zayn Malik? - pokiwałem głową z lekkim uśmiechem- Sorka za moje zachowanie jestem tu pierwszy dzień...- nie zdążyła dokończyć gdy usłyszałem jakiś głos za plecami dziewczyny
-Jula! Co ty najlepszego wyprawiasz ?! -Gdy to usłyszałem zacząłem się śmiać sam do siebie.
- Sorka za nią . Nie panuje nad emocjami.- usłyszałem brunetkę ... ma głos anioła.
-Spoko nic się nie stało - uśmiechnąłem się do niej, ale chyba Harry to zauważył i szturknoł mnie w ramie .
- Ał!
- Coś się stało? - martwiła się o mnie ? jakie to fajne uczucie...
- Nic tylko Harry mnie dźgnął . A tak w ogóle nie wiem jak masz na imię. -Uśmiechnąłem się.
- Iza , a to jest Julka -wskazała na tą dziewczynę, która jeszcze przed sekundą nas ochrzaniała. Teraz chyba było jej trochę głupio, bo tylko się uśmiechnęła.
-Ej, Julia, nie przejmuj się, też bym się na Twoim miejscu wkurzył.-Uśmiechnąłem się ponownie.
- Musimy już lecieć bo na tym parkingu stoimy dobre 15 minut.-Po kilka minutach rozmowy jednak chyba musieliśmy to zrobić, hah.
- To poczekajcie na nas, pójdziemy z wami.-Wpadłem na dobry pomysł.
- Spoko.-Uśmiechnęła się Iza. Boszzzz, jaka ona jest idealna.
Szturchnąłem Harrego i oboje wyszliśmy z samochodu.
                                                             * oczami Izy*
 Zayn jest taki słodki...Weszliśmy do sklepu a ja powiedziałam do Julki.
-Jula rozdzielamy się ...-Powiedziałam
- Ale dzisiaj mamy kupić tylko szybkie dania ,a dopiero jutro kupić więcej.
- Jak chcesz żebym ci ugotowała coś pysznego to musimy się rozdzielić i będzie dwa razy szybciej.
- Harry to my też się rozdzielamy... ja pójdę z Izą ,a ty z Julką - powiedział Zayn
- Ok mi pasuje . - odpowiedział Hazza.
Szliśmy z Zaynem przez alejki gdy zapytał
-Iza moge twój numer? - Co? Najlepsze ciacho jakie dotąd poznałam i mój idol chce mój numer ?
- Spoko. To daj swój telefon, żebym Ci go mogła wstukać. Ale pod warunkiem, że Ty mi dasz swój.-Zaśmiałam się.
- No oczywiście- Zamieniliśmy sie numerami. mieliśmy wszystkie rzeczy więc udalismy się do kasy.
                                               * oczami Julki*
- Myśle że Zayn sie zakochał w twojej przyjaciółce
-A skąd te myśli?
- Bo pierwszy raz patrzył się takim wzrokiem na dziewczyne. Poprostu porzerał ją wzrokiem- oboje sie zaśmialiśmy
-Ok . Mamy wszystko to może idziemy do kasy?
-Spoko
-Czekaj ... Iza wyslała mi smsa że jest już w samochodzie
- To musimy się pośpieszyć
                                                    *  oczami Harrego*
Spodobała mi się bardzo Julka . Tylko nie mam tyle odwagi rzeby zapytać się o jej numer... Zayn jest teraz z Izą na parkingu to może weźmie od niej telefon od 'mojego anioła' . Wysłałem smsa Malikowi " Stary jest sprawa . Podobami sie Jula , ale nie umiem zapytać się o jej numer telefonu i czy byś mógł skombinować mi do niej numer ... (pogadaj z Izą ) ;) ''  nie musiałem czekać długo na odpowiedź '' Spoko ... Mały Hazzuś się zakochał :D ''
                                                        * oczami Zayna *
Szybko odpisałem i zaśmiałem się sam do siebie.
- Z czego się śmiejesz ?
- Z Harrego . Zakochał się w twojej przyjaciółce
- to nie jest śmieszne tylko słodkie
- tak to prawda ...
                                                        *oczami Izy*
- Mam do ciebie pytanie.-Zapytam mnie Zayn.
- Jakie?-Spytałam zaciekawiona.
-Podasz numer Julki dla Harrego?
-Moge później przysłać ci SMSa bo nie znam na pamięć.
- Ok. Tylko nie zapomnij.-Zaśmiał się.
-Nie zapomnę, spokojnie.
  Gadaliśmy jeszcze dobre 10 minut, do przyjścia Hazzy z Julą.
                                          * oczami Julki*
  Szłam z Harrym w strone naszych samochodów.Mam nadzieje że spotkamy się jeszcze z Harrym .Doszliśmy do nich . Spakowałam rzeczy ,a Iza jeszcze gadała z Zaynem . Szturchnęłam Hazze i szepnełam mu na ucho
-Harry trzeba rozdzielidź naszych gołąbeczków.-Zaczęłam się cicho śmiać.
- Ok . To na raz ... dwa... już.
- Idziemy już.-Powiedzieliśmy razem.
-Ech... Dobra.-Nie byli tym zachwyceni, haha.
-Pa Iza. - Podszedł do Izy i przytulił.
-Pa.
-Ejj, nie przeszkadzamy wam trochę, misiaczki?
-No może trochę .... i nie nazywaj nas tak..!-Cała nasza czwórka zaczęła się śmiać.
-Iza, Julka,nie wpadłybyście do nas jutro na piwko?-Zapytał Hazza.
-Hmmmm.... Okej, byłoby super!-Powiedziałam zachwycona.
-Świetnie! To podjedziemy po was o 18. Tylko wyślij adres SMSem.
-Spoko.
-Fajnie, czyli jutro o 18 będziemy czekać pod domem. Już nie mogę się doczekać.-Zayn mówiąc to spojrzał na Izę.
-Oki.
-Zayn chodź bo Niall zaraz chatę z głodu rozwali a ja nie chcę spać na trawie, haha.
-Masz rację. Paaa Izka! Pa Jula!
-Paa,chłopaki.-Powiedziałyśmy równo.

                                          *Oczami Harrego*
Wow. Zayn jeszcze nigny nie patrzył tak na nikogo.. Ma głowę w chmurach i lepiej żebym ja poprowadził.
- Zayn, ja prowadzę.-Wsiadłem na miejsce kierowcy.
- dlaczego?
- masz głowe w chmurach, a ja chce jeszcze pożyć - zaczeliśmy się śmiać.
- Jak z Izą ? Masz numer do Julki ?-Zapytałem odpalając silnik.
- Nie, nie mam... mam do ciebie sprawe.
-Jaką?
-Weź mój telefon i wyszukaj w kontaktach Ize i napisz do niej smsa.
-Spoko. -odpowiedziałem po czym wziąłem telefon Malika . tak, Znalazłem telefon do Izy ... zapisany jako 'Izusia <3' chyba mamy nową parkę ? zaczołem pisać do Izy '' Hej. Tu Harry , pisze z telefonu Malika. Podasz mi numer do Julki? Najlepiej żebyś jej nic nie mówiła ;)'' nie musiałem długo czekać  na odpowiedź  '' prosze numer to twojej ukochanej, Harry :D 648-358-321 '' . Odłożyłem telefon Malika z powrotem .
-Już się nie mogę doczekać.
-Widzę, hah. Ja też.
-Ale Jula to Ci się podoba, nie?
-No, może troszkę.... - Powiedziałem, po czym dodałem po cichu, tak, żeby nie usłyszał.- Bardzo.... Nawet Bardzo bardzo...
-Wiem, nie musisz mówić...
-To po się pytałeś?
-Żeby się upewnić.
                                                       *oczami Izy*
Byłyśmy wniebowzięte.
Deweloper, który sprzedał nam dom, schował klucze w  umówione miejsce. Nie mogłyśmy się doczekać, otworzyłyśmy drzwi, walizki zostawiłyśmy w korytarzu, i wbiegłyśmy z piskiem do środka.
Salon był śliczny. Był 'prostokątem'. Dłuższe ściany były białe, a krótsze fioletowe. Na fioletowej stronie była 42-calowa plazma. Przed nią drewniana ława z 2-oma kwadratowymi szybkami, a jeszcze przed nią Biała kanapa. Po obu stronach 2 fotele z tego samego zestawu. Podłoga była z paneli o wzorze jasnego drewna. Pod ławą leżał okrągły fioletowy dywan o długim włosiu. Po drugiej stronie stał stół dla 8 osób. Nad nim,na fioletowej ścianie, był duży, biały napis 'Live While We're Young'.
Były 2 sypianie, takie same, tylko z różnicą, że w jednej były 2 łóżka jednoosobowe, a w drugim 1 łóżko dwuosobowe. Ściany były białe i pomarańczowe, żywo pomarańczowe. Meble białe. Było mnóstwo kolorowych dodatków- To był nasz styl.
Oprócz tego jeszcze kuchnia, łazienka, mała garderoba, ogród, garaż. Wszystko super.
-Boski ten dom, wymarzony.-Powiedziała zachwycona Jula.
-No wiem, kocham go.
-A tak w ogóle to śpimy w jednej sypialni czy każda w swojej?
-We wspólnej będzie nam raźniej, przynajmniej na początku.
-Według mnie też. Kupiłyśmy jakieś piwko nie?
-Tak, 4 puszki.
-Wypijemy po jednej?
-Jasne,tylko piżamę założę.
-To ja też.
Ubrałyśmy się w coś do spania, wygrzebałyśmy z jednej z kilku waliz kocyk, i usiadłyśmy na kanapie, przykrywając się nim. Popijałyśmy piwo i oglądałyśmy TV. Na szczęście idąc po browarki zamknęłam dom i ustawiłam telewizor na automatyczne wyłączenie, bo za pół godziny zasnęłyśmy obie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 3 rozdział . Jak wam się podoba? :D
Zapraszam do polajkowania tej stronki -----> <Klik>
WAŻNE: Zmieniłyśmy trochę w poprzednim rozdziale. Zapoznajcie się z aktualizacją ( jeśli chcecie oczywiście ). To na razie tyle na naszej strony :)

wtorek, 12 listopada 2013

Nowa blogerka :D

 W związku z tym, że jest szkoła postaramy się nadrobić zaległe rozdziały. Przedstawię Wam współzałożycielkę tego bloga :) Napiszemy parę zdań o sobie. Nie będziemy się podpisywać, ponieważ każdy rozdział będziemy pisać wspólnie.
                          Parę słów o Julii
          Mam na imie Julia. Mam 12 lat . Kocham śpiewać ,grać na gitarze i malować .Mam na swój wiek bardzo zryty łeb xD.
Mój ask <klik>  , Mój fb <klik> :D

                         Parę słów o Marti
        Mam na imie Martyna. Mam 13 lat. Kocham malować i rysować + Weekendy :D
Jak Julka, też mam Baaaaaardzo zrytą banię :D
Jestę Dajrekszynerę :3 Ale nie mam czasu dalej pisać bo gotuję bigos dla 1D :D
Mój ask --->  <klik> a to moje TT --->  <Klik> ;3


Możecie również przysyłać do nas swoje blogi z opowiadaniami/imaginami o 1D na e-maila :  julia.malik69@tlen.pl

sobota, 9 listopada 2013

W pogoni za marzeniami Rozdział 2

                                                                    * Następnego dnia *
       Wstałyśmy wcześnie, bo koło 6:30. Na śniadanie zjadłyśmy kanapki z serem i popiłyśmy ciepłą herbatą. Ubrałyśmy się, umyłyśmy. Chciałyśmy już się pakować, ale jak to dziewczyny najpierw musiałyśmy skoczyć do sklepu po nowe ciuszki, przecież lecimy do Anglii. Wyszłyśmy z domu i kierowałyśmy się w stronę sklepów. Mijałyśmy wielu przyjaciół, ale żadnemu nie powiedziałyśmy o naszej podróży. Po 12 minutach byłyśmy na miejscu. Każde ubranie, które nam się spodobało kupiłyśmy. 3 godziny chodziłyśmy po Centrum Handlowym. Miałyśmy kilka pełnych toreb. Gdy wróciłyśmy do domu byłyśmy wyczerpane, ale i tak zaczęłyśmy się pakować. Wyciągnęłam  nasze walizki i  zaczęłyśmy ostatkami sił wkładąc nasze ubrania do nich. Julka wzięła szybki prysznic i z kanapką poszła do łóżka. Ja kończyłam jeść sałatkę. Za chwilę w progu zobaczyłam przyjaciółkę.
-Nie śpisz jeszcze?
-Zapomniałam o herbacie.-Zaśmiała się.-To pa, kochana.-Dała mi buziaka w policzek i wzięła kubek.
-No, cześć. Jutro nasz wielki dzień. Musimy się wyspać.
Julka poszła spać. Dokończyłam kolację, wykąpałam się, umyłam głowę i też poszłam do łóżka.
* Oczami Julki *
    Obudził mnie budzik. Była 5:30. Obudziłam Izę. Wstała z uśmiechem, z resztą tak jak ja. Poszła zrobić śniadanie. Zjadłyśmy omlety. Wypiłyśmy dosyć mocną kawę, żeby mieć siłę. Ubrałam się w to, a Iza to. Po godzinie byłyśmy gotowe. Zadzwoniłyśmy po taxi, która zawiozła nas na lotnisko. Stwierdziłam, że muszę pojechać do rodziców pożegnać się z nimi. Zadzwoniłam po taxi. Czekając na nie zrobiłyśmy kilka zdjęć domu, na zewnątrz i wewnątrz. Chciałyśmy sprzedać budynek, ale jeszcze w Polsce nie miałyśmy czasu, więc miałyśmy zrobić to w naszym nowym domu w Anglii. Kupiłyśmy go zaraz po kupnie biletów na samolot. Kiedy już taxi przyjechało, zapakowałyśmy się do środka. Walizki, torby i torebki były dosłownie wszędzie. Po 10 minutach byłyśmy u moich rodziców.
Otworzyłam drzwi, ale były zamknięte, więc głośno zapukałam.
-Kto tam?
-To ja, mamo, Julka!-Mama otworzyła drzwi. Iza powiedział kierowcy, żeby poczekał chwilę na nas.
-Julcia? Iza? Co wy tu tak wcześnie robicie?
-Mamo, lecimy do Anglii.
-Kiedy?-Niedowierzała.
-Dzisiaj. O 12 mamy samolot.
-Alee.. Czemu nic wcześniej nie mówiłyście?
-Dowiedziałyśmy się wczoraj wieczorem. Wygrałyśmy milion w Totka.
-Tak? Gratuluję.
-Ale.. Nie jesteś na mnie zła?
-Nie, córcia, no coś Ty.-Przytuliła mnie mocno. Po policzkach mamy zaczęły spływać łzy.
-Przepraszam, ale wiesz, to moje marzenie.
-Wiem, musisz je spełnić.
Nagle z kuchni wyszedł tata. Poprawiał krawat.
-Kochanie, co się dzie... Julka? Iza?
-Tak.-Lekko się uśmiechnęłam.
-Dziewczyny przyjechały do nas powiedzieć nam, że dzisiaj wylatują do Anglii.
-Dzisiaj?
-Tak..-Powiedziałam smutny tonem.
-Nie wiem co powiedzieć.. Odwiedzaj nas czasem..-Przytulił mnie.
-A Ty tato..? Jesteś na mnie zły?
-Skąd.. Cieszę się, że nasza mała Julka jest samodzielna.-Powiedział.-Mam pomysł! Odwiozę was na lostnisko.
-A mógłbyś?
-Oczywiście!
-To super! Kocham Was!-Przytuliłam oboje rodziców.
-Tylko musimy się zbierać. Gdzie macie walizki?
-W taksówce.
-Idę je przepakować do naszego wozu.
-OK. A ja się pożegnam z mamą.
-Paa, mamuś. Kocham Cię, będę dzwonić!
-To pa, córeczko, trzymaj się!-Ostatnie przytulenie mamy.
Wyszłyśmy przed dom. Taksówki już nie było, za to tata czekał na nas w samochodzie. Zapakowałyśmy się, ale ledwo, bo bagaże były wszędzie.
-Wiem, że dziewczyny zabierają trochę tych swoich pierdółek, ale błagam, zajęłyście chyba 3/4 ciężaru wszystkich bagaży na jeden samolot.-Zaśmiał się tata.
-Hahaha.-Śmiałyśmy się obie.-Nie przesadzaj, przecież się przeprowadzamy.-Uśmiechnęłam się.
-A Iza, nie idziesz do swoich rodziców?
-Nie, moi... Yyy... Są za granicą...
-Aaa..
Jechałyśmy samochodem dalej, w ciszy. Przez pierwsze 3 minuty.
-Szlak!!-Krzyknęłam.
-Co?-Powiedzieli równo Iza z tatą.
-Zapomniałyśmy kilku rzeczy!
Dopiero tam przypomniało mi się że zapomniałyśmy paru niezbędnych rzeczy. Bez zastanowienia zawróciłyśmy się do domu. Po pięciu minutach znów jechałyśmy na lotnisko. 
 -Jesteśmy.-Powiedział tata, trochę smutnym głosem.
-Już? Dobra. Dzięki za podwózkę! Będę tęsknić, kocham Cię, pa!-Przytuliłam tatę. Pomógł nam w wypakowaniu z całego samochodu bagażu.
-Część kochanie, trzymaj się!-Krzyknął, kiedy byłyśmy 5 metrów dalej.-Kocham Cię!!!
-Ja Ciebie też!!-Odpowiedziałam.

-Iza, która godzina?
-Za 10 ósma.
-Aha OK.
Poszłyśmy na odprawę. Niestety, bagaż był za ciężki. Musiałyśmy dopłacić pięć dych!
Zanim się obejrzałyśmy, było w pół do 12. Miałyśmy wejść na pokład, ale strasznie się bałam wejść do samolotu, bo tyle razy słyszałam o katastrofach. Ale stwierdziłam, że tyle ludzi lata, i nic im się nie dzieje. Jednak to mnie nie przekonało. Ale Iza się nie bała. Pokazała mi tylko na telefonie internetową mapkę, na której pokazane są loty na całym świecie. Byłam pod wrażeniem. Nawet mi to trochę pomogło.
Kiedy wsiadłyśmy do samolotu Iza usiadła obok mnie i zaczęła zadawać mi pytania co będziemy robić jak dolecimy. Chyba chciała zapomnieć o tym, że lecimy samolotem.
-Nie wiem, a Ty jak myślisz?-Odparłam.
-Wezwiemy taxi, pojedziemy do naszego nowego do... Łoo cholera!-Samolot wystartował, a Iza się przestraszyła. Gwałtownie złapała się za oparcie.
-Spokojnie, nic się nie dzieje.-Przytuliłam ją. Cała się trzęsła ze strachu.
Poczekałam, aż trochę się uspokoi.
-To co będziemy robić?-Zapytałam.
-Z lotniska pojedziemy do Tesco po Zupki Chińskie, a doładniejsze zakupy zrobimy jutro.-Powiedziała po chwili zastanowienia.
-OK.. Ale.. Skąd wiesz gdzie jest Tesco w UK?
-Taksówkarz nas zawiezie.
-Masz rację..
-Ej, posłuchamy muzyki?
-Jasne, dawaj. Może zapomnę o tym stresie..
Ja wzięłam jedną słuchawkę, a Iza drugą. Leciały same piosenki 1D. Najpierw 'What Makes You Beautiful' , potem 'Moments' a następnie 'Story Of My Life'.
-Juli.. Czy Ty płaczesz??-Spojrzała na mnie po chwili, odgarniając grzywkę z mojej twarzy.
-Nieee... Już nieee...-Otarłam łzy.
-A czemu płakałaś? Tęsknisz za domem?
-Niee, tylko chłopcy tak szybko dorastają... Nadal pamiętam ich jako 'chłopców ze schodów' z Video Diary...
-Ej.. Kochana, nie płacz.. Oni się muszą zmieniać, ale zawsze będą 'Forver Young'. Przynajmniej w naszych sercach, sercach milionów Directioners..
-Nom..
-Ale i tak zawsze będą nieco gamoniowatymi sierotami z ogromnym talentem muzycznym.
-Haha.. Masz rację.
-KURDE!!!
-Co się stało?
-Wzięłaś plakaty z pudełka z salonu?!
-Tak.-Usmiechnęłam się.
-Uffff....-Zaśmiała się.
Słuchałyśmy dalej. Za chwilę i tak przysnęłam oparta o ramię Izy.
-Lądujemy!-Usłyszałam głos Stewardessy.
-Szlak!-Złapałam się Izy.
-Co?
-Lądujemy!
-To chyba dobrze, nie?
-Ale ja się boję!!
Przyjaciółka od razu mnie przytuliła. Za chwilę i tak było po wszystkim.
-I co, było tak strasznie?
-Nie, ale świetnie raczej też nie.-Powiedziałam, odpinając pas.
________________________________________________________________
No hej ;D Jest rozdział 2 :) Męczyłyśmy się z tym prawie 3 miesiące XD Ale początki są trudne :) I dodałam też Bohaterów, bo bez nich to nie blog :P
Piszemy tylko z konta mojej BFF, bo coś nie pykło z dodaniem mnie do współ-autora ;P
Miłego czytania ;**  


czytasz ~komentuj :D

W pogoni za marzeniami Rozdział 1

* Oczami Julki *
          Halloween. Jak co miesiąc ja i moja najlepsza przyjaciółka Iza chciałyśmy wysłać Toto-Lotka. Za każdym razem nam się nie udawało, jednak zawsze próbowałyśmy swoich sił na nowo.
     Weszyłyśmy do budynku, gdzie zawsze to robiłyśmy. Było ciemno. Uświadomiłyśmy sobie, że dzisiaj jest Dzień Straszenia. Poszłyśmy dalej -  do miejsca, gdzie były wydawane kupony. Za ladą zamiast pani, która nam je dawała, był szkielet. Po chwili zaczęłyśmy się śmiać. Niedługo potem pewna osoba wyszła z pokoju kierownika. Była przebrana za wampira. Uśmiech automatycznie zszedł z naszych twarzy.
     - Czego tu szukacie, moje panie ? - zapytała tajemnicza osoba.
     - My ? My... My tylko chciałyśmy... My... Wysłać kupony...
     - Proszę, dziewczynki. - dał nam je i uśmiechnął się.
     - Eee... Dziękujemy...
Wypełniłyśmy go, oddałyśmy i przestraszone odeszłyśmy. Po wyjściu, nie wiadomo dlaczego, śmiałyśmy się na cały głos.
     Mieszkałyśmy razem, w białym domu. Był skromny, podwórko małe.
* Oczami Izy *
* 5 godzin później *
           - Jula, choć szybciej ! - pospieszałam ją.
           - Już idę ! Spokojnie, zdążę. - odpowiedziała.
     Julka wyszła z łazienki i usiadłyśmy w salonie czekając na wyniki Totka. Oglądałyśmy reklamy, ale po chwili zaczęło się losowanie. Siedziałyśmy i trzymałyśmy kciuki. Nagle facet z telewizji zaczął czytać numerki.
     - 2... 6... 9... 17... 29... i...- Mężczyzna chciał wywołać zniecierpliwienie.
     - Jeszcze tylko 31 i wygrałyśmy 10 mln !!! - Krzyczałam.
     - ... i ...- Mówiłyśmy do telewizora.
     - ... i ...- Napięcie rosło.
     - 31 ! - Facet nareszcie skończył tą grobową ciszę.
     - 31 ! - Powtórzyła Julka.
     - Jupiiii !!! - Krzyczałam na cały regulator.
     - Mamy milion złotych !!!
     - Lecimy do Londynu !!!
Zaczęłyśmy się cieszyć, skakać po całym pokoju i piszczeć w głos. Otworzyłam laptopa i po 15 minutach zamówiłam bilety na samolot. Powiedziałam o tym Julce, była bardziej zadowolona niż wcześniej.
______________________________________________________________________________
Sorka, że tak mało napisałyśmy. Następny rozdział będzie dłuższy :)
PS. Autorki:

•julia m.
•Julka Styles